Trudne wybory po trudnej kampanii

Wybory samorządowe zakończyły się, czas więc na podsumowanie i refleksje dotyczące wareckiej kampanii komitetu Prawa i Sprawiedliwości. Wprawdzie jeszcze za wcześnie na całościową ocenę, ale pierwsze wnioski są potrzebne. Wyborczy wynik PiS w gminie Warka daje dużo do myślenia.

Powiatowe zwycięstwo

Z jednej strony lista PiS do Rady Powiatu otrzymała największe poparcie w całej gminie Warka, czyli 2035 głosów. Kolejny komitet wyborczy – czyli PSL ukrywający się pod nazwą „Powiat Sprawny i Przyjazny” – uzyskał poparcie 1936 wyborców.

Ten wynik byłby niewątpliwie jeszcze lepszy, gdyby w okręgu była tylko jedna lista prawicowa i głosy oddane np. na komitet „Nasze Czasy” skumulowały się tylko na tę jedną listę. To rozbicie ma również swoje powyborcze konsekwencje, ale o tym za chwilę, bo wróćmy jeszcze do bieżących wyników.

W porównaniu z wyborami w 2010 r. są one ogromnym sukcesem, gdyż kandydatów PiS poparło przeszło 500 osób więcej. Cztery lata temu lista PiS otrzymała w naszym okręgu tylko 1429 głosów. Startując z pierwszego miejsca na liście PiS uzyskałem drugi wynik indywidualny w wareckim okręgu, czyli 641 głosów. Przegrałem jedynie z wieloletnim samorządowcem, powszechnie znanym (wręcz „lokalnym celebrytą”), starostą grójeckim Marianem Górskim, którego poparło 975 wyborców. Natomiast, jako lider powiatowej listy PiS, wyprzedziłem bardzo rozpoznawalne osoby w naszym regionie: wieloletniego, byłego radnego powiatowego PiS – Macieja Dobrzyńskiego (532 głosów) oraz dyrektora Dworku na Długiej – Andrzeja Zarębę (500 głosów). To olbrzymi kredyt zaufania, dlatego jeszcze raz dziękuję za tak duże poparcie.

Do bezwzględnej większości zabrakło 108 ważnych głosów!

Jednak tak, jak w 2010 r., uzyskaliśmy w naszym okręgu tylko jeden mandat radnego powiatowego. Zabrakło niewiele ponad 100 głosów do wprowadzenia drugiego radnego do Rady Powiatu. W tym miejscu warto wskazać, że tylko w okręgu wareckim w ostatnich wyborach było 1379 głosów nieważnych, cztery lata temu tylko 542!

W tym kontekście warto również pamiętać o głosach oddanych na komitet „Nasze Czasy”, gdyż 5.518 głosów na ich kandydatów przełożyło się tylko na 2 mandaty radnych z komitetu „Nasze Czasy”. Natomiast głosy 12.931 wyborców PiS dało 10 mandatów radnych PiS! Wniosek jest więc oczywisty…

Zastanówmy się, co stałoby się, gdy lista PiS uzyskuje np. jeszcze 110 ważnych głosów. Wtedy w Radzie Powiatu byłoby 11 radnych tej partii. W tej sytuacji PiS uzyskałby bezwzględną większość pozwalającą samodzielnie powołać nowe władze powiatu grójeckiego. PiS miałby wtedy zupełnie inną sytuację w ewentualnych rozmowach koalicyjnych i nie był skazany na tolerowanie ponadprzeciętnych żądań.

Mizerny wynik burmistrzowski

Z drugiej strony trzeba stwierdzić, że warecki komitet PiS nie zdobył żadnego mandatu do Rady Miasta. Natomiast ja, jako kandydat na burmistrza Warki, uzyskałem bardzo przeciętne poparcie, mianowicie 7 procent. Znalazłem się daleko w tyle za pierwszą trójką, czyli Dariuszem Gizką, Radosławem Kreczmanskim i Zygmuntem Pałczyńskim, którzy przekraczali 20 proc. wyborczego poparcia.

Warto zastanowić się, czym spowodowany był bardzo dobry wynik do Rady Powiatu i słaby w głosowaniu do Rady Miasta. Na obu listach kandydatów PiS znalazły się osoby powszechnie znane, szanowane i bardzo aktywne w działalności lokalnej. Jednak nawet wieloletnia ofiarna działalność tych osób nie stała się dla nich przepustką do Rady Miasta. Rada w Warce została zdominowana przez kandydatów z listy obecnego burmistrza. Wygląda na to, że ta burmistrzowska większość w Radzie Miejskiej wskazuje, że wareccy wyborcy nie widzieli potrzeby zmiany dotychczasowych władz. Jednak niewątpliwie mój mizerny wynik przełożył się także na słaby wynik kandydatów do Rady Miasta.

Trudna kampania

Wprawdzie od kilku lat działam w środowisku lokalnym (np. w poprzednich wyborach samorządowych, Klubie Gazety Polskiej w Warce , czy w Towarzystwie Miłośników Miasta Warki) ale trzeba stwierdzić, że popełniłem kardynalny błąd – czyniłem to po cichu, bez odpowiedniego nagłośnienia, nie wysuwałem się na pierwszy plan, przekazując pozytywne efekty tych działań innym osobom. Dlatego, dla bardzo wielu mieszkańców byłem kandydatem nieznanym. W dwa miesiące kampanii nie można nadrobić tych zaległości. Zwłaszcza, że w trakcie kampanii pojawiły się także trudności administracyjne.

Drugim kardynalnym błędem było zbyt późne rozpoczęcie kampanii i wynikające stąd opóźnienia. Ostateczną decyzję o starcie w wyborach podjąłem na przełomie sierpnia i września. W konsekwencji wszystkie decyzje, działania w kampanii były podejmowane o kilka tygodni za późno. To opóźnienie wynikało ze skomplikowanej sytuacji w wareckim PiS-ie.

Należy obiektywnie ocenić, że do osłabienia PiS-u przyczynił się również fakt rozbicia list prawicowych. Niestety dotychczasowy lider tej partii w Warce Maciej Dobrzyński podjął decyzję o stworzeniu własnego komitetu wyborczego. Również jego jednoznaczne poparcie w kampanii wyborczej burmistrza Dariusza Gizki wywołało wrażenie, że w wyborach działacze PiS popierają dotychczasowego burmistrza, co było nieprawdą. Tym samym wielu działaczy, sympatyków, wyborców PiS-u było zdezorientowanych sytuacją i nie wiedziało, kto faktycznie w wyborach reprezentuje tę partię.

„Nowatorska wizja” dla Warki

Na marginesie warto podkreślić, że pomimo tych trudności były też „jasne punkty”. Dlatego nasza kampania uzyskała bardzo pozytywne oceny ze strony wielu osób.

Przykładowo katolicki tygodnik „Niedziela” (numer z 29 X br.) zwrócił uwagę na przedstawiony w naszej kampanii projekt PUŁASKI. Zamieścił taką oto ocenę naszych propozycji:

Wsparcie Pułaskiego. W wyborach w małych miastach i w gminach wiele zależy od bystrości i pracowitości kandydatów. Socjolog prof. Andrzej Zybertowicz podkreśla, że gdy spełniony jest ten warunek i tam może być ciekawie. W Warce kandydat na burmistrza Piotr Bączek, były pracownik Służby Kontrwywiadu Wojskowego, w swoim programie wyborczym sięgnął po… Kazimierza Pułaskiego. – Prosty fakt, że z Warki pochodzi bohater Polski i USA chce wykorzystać w nowatorskiej wizji rewitalizacji miasta we współpracy z Amerykanami – mówi Zybertowicz. – Mam wrażenie, że to jasny punkt wobec bardzo tradycyjnej, nużącej kampanii lokalnej, użerania się z rywalami, podkładania nogi” – tak oceniał nasz program profesor Andrzej Zybertowicz.

Zaskakujące, ale dopiero ja zwróciłem uwagę na wielką, ogólnopolską szansę dla Warki – projekt PUŁASKI – która była przez ostatnie kadencje marginalizowana i spychana na boczny tor!

Trudne rozmowy o trudnej koalicji

Rozbicie list prawicowych doprowadziło do patowej sytuacji w Radzie Powiatu. PiS zwyciężył w wyborach, w całym powiecie uzyskał 10 mandatów w 21-osobowej Radzie Powiatu, ale nie wprowadził wystarczającej liczby radnych do większości. Zabrakło 1 mandatu do większości i wyłonienia władz starostwa na pierwszym posiedzeniu. Wydawało się, że naturalnym koalicjantem PiS będą radni komitetu „Nasze Czasy”, czyli Maciej Dobrzyński i Stanisław Sitarek, którzy w poprzednich kadencjach byli zresztą radnymi PiS. Taką zresztą deklarację złożył 17 listopada lider tego komitetu. Jednak po kilku dnia Maciej Dobrzyński niespodziewanie zażądał stanowiska starosty i był konsekwentny w realizacji tego pomysłu. Rozmowy o utworzeniu większościowej koalicji w powiecie stanęły w martwym punkcie. Powiatowa koalicja PiS-PSL nie wchodziła w grę, z powodu złej oceny funkcjonowania dotychczasowych władz starostwa (np. wielomilionowe zadłużenie powiatu).

Dlatego konieczne było poszukiwanie innych rozwiązań, stąd pozytywna odpowiedź na propozycję rozmów ze strony otoczenia burmistrza Dariusza Gizki. W wyniku kilku spotkań uzgodniono umowę o współpracy zgodnie z którą m.in. PiS popiera Dariusza Gizkę przed II turą wyborów na burmistrza, zaś on skłania związanych z nim radnych (tzn. Macieja Dobrzyńskiego i Andrzeja Zarębę) do zawarcia koalicji w powiecie grójeckim. I dopiero po ustaleniach z burmistrzem padła deklaracja „Naszych Czasów” o poparciu koalicji z PiS.

PiS zrealizował swoje zobowiązanie, nawet pomimo naruszenia pewnych ustaleń przed drugą stronę. Już po ogłoszeniu poparcia dla burmistrza Gizki pojawiło się nowe oczekiwanie ze strony komitetu „Naszych Czasów”. W dodatku medialne wypowiedzi jednego z tych radnych dolewały oliwy do ognia. Sumując te wszystkie elementy należy podkreślić, że to arytmetyka wyborcza spowodowała, że PiS musiał w Radzie Powiatu poszukiwać koalicjantów. Niestety nie znalazł ich wśród swoich byłych radnych i dlatego podjęto decyzję, krytykowaną przez wielu niezorientowanych w faktycznej sytuacji. Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że „nie sprzedałem się za stołek”.

PIOTR BĄCZEK

Autor jest radnym Rady Powiatu Grójeckiego wybranym z listy PiS. W ostatnich wyborach samorządowych był również kandydatem na burmistrza Warki.

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze „Nowe echo Warki” (nr 11-12/2014)