Lektura na Święta: Pułaski – zapomniany bohater Polski i Ameryki

 

W ostatniej kampanii wyborczej kandydaci Prawa i Sprawiedliwości do samorządu przedstawili oryginalny program rozwoju Ziemi Wareckiej, w którym wykorzystano osobę Kazimierza Pułaskiego, bohatera dwóch wielkich narodów świata – polskiego i amerykańskiego.Należy nieustannie przypominać, że Pułaski był związany z Warką, wychował się w dworze na Winiarach, uczęszczał do szkoły parafialnej w pobliskim kościele, jego ojciec był starostą wareckim. Po emigracji z upadającej I Rzeczypospolitej przybył do Ameryki, włączył się w tworzenie armii powstającego państwa. Uratował prezydenta Stanów Zjednoczonych Jerzego Waszyngtona. To wszystko sprawia, że Kazimierz Pułaski stał się dla Amerykanów legendarną postacią. Warto o tym pamiętać i kultywować pamięć o bohaterze Polski i Stanów Zjednoczonych. Jednak jest to również ogromna szansa na rozwój Warki i okolic.

Poniżej przypominamy państwu artykuł Adama Chmieleckiego pt. „Kazimierz Pułaski – generał uniwersalnych wartości”. Autor jest publicystą, m.in. współautorem biografii śp. Lecha Kaczyńskiego, wydawcą kilkunastu wartościowych książek. Kilka lat temu pan Adam i prof. Marek J. Chodakiewicz byli gośćmi Klubu Gazety Polskiej w Warce.

Szczególnie zwróćmy uwagę na te słowa A. Chmieleckiego:

„Nie sposób jednak nie zauważyć, że Polska ma problem z właściwym uhonorowaniem swoich bohaterów i jednym z najbardziej „pokrzywdzonych” jest tu Kazimierz Pułaski”.

Dlatego nie zapominajmy o Pułaskim, także w czasie dyskusji o przyszłości naszej lokalnej społeczności.

red.

Kazimierz Pułaski – generał uniwersalnych wartości

Co roku 11 października, w rocznicę śmierci, w Stanach Zjednoczonych obchodzony jest Dzień Pułaskiego, a w pierwszą niedzielę tego miesiąca ulicami Nowego Jorku przechodzi barwna Parada Pułaskiego, która jest okazją do zaprezentowania się amerykańskiej Polonii. Imię Pułaskiego nosi też fregata rakietowa podarowana w 2000 r. polskiej Marynarce Wojennej przez US Navy. Jakby tego było mało, niedawno, bo w marcu, Kazimierz Pułaski otrzymał pośmiertnie honorowe obywatelstwo Stanów Zjednoczonych. Wcześniej amerykańskie władze wyróżniły w ten sposób tylko 6 osób. Musi być zatem Pułaski – choć nie jest bohaterem z wywołującej ostatnio tak wielkie emocje historii najnowszej – postacią wartą przypomnienia.

O konfederacie barskim i bohaterze wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych wiemy jako społeczeństwo niewiele. Z reguły kojarzymy go właśnie jako osobę łączącą w jakiś sposób Polskę i Amerykę. Ale w jaki dokładnie? Skąd wziął się „za oceanem” i czym zasłużył się wcześniej w ojczyźnie?

 

Korzenie

Krótką biografię Kazimierza Pułaskiego wypadałoby zacząć właściwie od końca, bo to pod koniec jego życia miały miejsce największe i najważniejsze wydarzenia związane z tą postacią. I trudno się dziwić, ostatnie lata życia Pułaskiego przypadły bowiem na drugą połowę XVIII wieku, okres w historii, w którym dwa państwa i dwa narody (jeden tak naprawdę dopiero się tworzący) różniące się bardzo pod wieloma względami, ale połączone ideowo takimi słowami jak „wolność” czy „niepodległość”, niejako rozmijały się w swojej historii – gdy Polska powoli słabła i wpadała w ramiona państw ościennych, przede wszystkim Rosji, amerykańskie kolonie – przyszłe Stany Zjednoczone – wybijały się na niezależność od swych metropolii. De facto zatem, choć ostateczny rozbiór Polski nastąpił już po śmierci Pułaskiego, walczył on o niepodległość dwóch krajów.

Przejdźmy jednak do mniej znanych korzeni przyszłego żołnierza dwóch armii. Kazimierz urodził się prawdopodobnie 4 marca 1745 r. (dokładna data dzienna nie jest znana, jednak właśnie marca przypadał dzień św. Kazimierza, a zgodnie z ówczesną tradycją często nadawano dzieciom imion patronów dni, w których przyszły na świat) w Warszawie, ale większą część dzieciństwa spędził w Warce – jego ojciec Józef Pułaski (ze szlacheckiego rodu herbu Ślepowron) był starostą wareckim – a młodość w będącej lennem Rzeczpospolitej Obojga Narodów Kurlandii, na dworze tamtejszego księcia Karola Wettyna.

 

Konfederata

Pułaski wrócił do Polski i jako szlachcic w 1764 r. brał udział w elekcji ostatniego jak się okazało króla Rzeczypospolitej Stanisława Augusta Poniatowskiego, jednak już 4 lata później uczestniczył w zawiązaniu w Barze na Podolu konfederacji polskiej szlachty, która miała na celu obronę wiary katolickiej i wyeliminowanie rosnących wpływów rosyjskich, a zatem była skierowana także przeciw pozostającemu pod tymi wpływami Poniatowskiemu. Co ciekawe (i jak tu nie wierzyć w symbolikę historii?) związek zbrojny Konfederacji Barskiej – którego marszałkiem był ojciec Pułaskiego – zaprzysiężono w tym samym dniu, w którym urodził się Kazimierz – 4 marca 1768 r. (sama konfederacja powstała w lutym). Mimo młodego wieku w ciągu 4 lat trwania Konfederacji Barskiej Pułaski stał się jednym z jej najważniejszych dowódców, marszałkiem ziemi łomżyńskiej.

Dowodził obroną przed armią rosyjską klasztorów w Berdyczowie i na Jasnej Górze, a także obroną Okopów Św. Trójcy, kierował wojskami konfederacji w licznych bitwach, m.in. pod Orzechowem, Włodawą i Rogami, gdzie został ranny. Zorganizował także nieudaną próbę porwania króla Stanisława Poniatowskiego w listopadzie 1771 r. Stworzył jednej z największych obozów konfederatów pod Barwinkiem, pełnił również funkcję regimentarza krakowsko-sanockiego i sandomierskiego.

 

Pod gwiaździstym sztandarem

Wspomniany wyżej nieudany zamach na monarchę i oskarżenia o próbę królobójstwa stały się powodem, dla którego Kazimierz Pułaski musiał emigrować z Rzeczpospolitej. Krótko przebywał w Turcji i Francji, gdzie od francuskiego generała Marie La Fayette’a otrzymał propozycję wyjazdu do Ameryki i walki o niepodległość powstających Stanów Zjednoczonych. Nie mogąc bić się w ojczyźnie, Pułaski zgodził się, jak wielu jego rodaków przez całe następne dziesięciolecia, wybierając realizację hasła „o wolność waszą i naszą”.

W latach 1777-1779 walczył w szeregach tzw. Armii Kontynentalnej, stworzonej przez 13 kolonii zbuntowanych przeciw Wielkiej Brytanii, dowodzonej przez późniejszego pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych Jerzego Waszyngtona. Używając żargonu militarnego można by napisać, że Pułaski dosłużył się w amerykańskim wojsku stopnia generała brygady. I rzeczywiście słowo „dosłużyć się” jest tu na miejscu, gdyż zasługi Polaka w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych są nie do przecenienia. Słusznie nazywa się go „ojcem amerykańskiej kawalerii” – we wrześniu 1777 r. w bitwie pod Brandywine szarża kawaleryjska dowodzonego przez niego oddziału ocaliła życie Waszyngtona. W 1778 r. stworzył legion kawalerii, na czele którego w maju 1779 odniósł znaczące zwycięstwo nad armią brytyjską w bitwie pod Charleston.

Jednak tak jak inny wielki Polak walczący o wolność nie tylko Rzeczypospolitej, ale i Stanów Zjednoczonych, Tadeusz Kościuszko, jest kojarzy z bitwą pod Saratogą (okazała się punktem zwrotnym w amerykańskiej wojnie o niepodległość, a o jej przebiegu w dużej mierze zdecydowały fortyfikacje budowane przez Kościuszkę), tak „bitwą Pułaskiego” jest bezsprzecznie starcie pod Savannah w stanie Georgia. Bezsprzecznie, a zarazem niestety, bowiem w wyniku ran odniesionych podczas oblężenia tego miasta Pułaski zmarł 11 października 1779 r.

Pod Savannah

Śmierć polskiego generała była dla młodej armii wielką stratą, której nie mogli przeboleć amerykańscy dowódcy z Waszyngtonem na czele. Pułaskiego bardzo ceniona i już pod zdobyciu przez Stany Zjednoczone niepodległości jego imieniem zaczęto nazywać kolejne miejscowości.

Dziś „Pulaski” to kilkadziesiąt amerykańskich miast i hrabstw w kilkunastu stanach. W połowie XIX wieku kilka kilometrów od Savannah, na wyspie na rzece o tej samej nazwie, amerykańska armia zbudowała fortyfikacje i umocnienia, które zostały nazwane na cześć polskiego generała „Fort Pulaski”. Jest to zabytek włączony do amerykańskiego państwowego zasobu pomników.

Kazimierz Pułaski jest obecnie – obok Jana Pawła II, Lecha Wałęsy i Tadeusza Kościuszki – najbardziej znanym Polakiem w Stanach Zjednoczonych, choć może to zła kategoria, gdyż Amerykanie uważają go za „swojego” bohatera narodowego i wspominają w typowy dla siebie, patetyczny, ale jednocześnie radosny sposób. Wspomniałem już na wstępie, że 11 października obchodzony jest Dzień Pamięci Generała Pułaskiego (General Pulaski Memorial Day), natomiast w każdą pierwszą niedzielę słynną Piątą Aleją w Nowym Jorku przechodzi Parada Pułaskiego (Pulaski Parade). Swój Dzień Pułaskiego ma także stan Illinois – Casimir Pulaski Day w każdy pierwszy poniedziałek marca.

 

Nadzieja dla Pułaskiego?

W Polsce nie ma podobnej tradycji – dopiero od niedawna parlament podejmuje uchwały ws. ustanowienia dni pamięci, ale z reguły dotyczą one uczczenia jakiegoś ważnego i tragicznego wydarzenia (np. obchodzony w kwietniu Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej), a nie konkretnej osoby. Nie chodzi zresztą o to, by taką tradycję w sztuczny sposób inicjować. Nie sposób jednak nie zauważyć, że Polska ma problem z właściwym uhonorowaniem swoich bohaterów i jednym z najbardziej „pokrzywdzonych” jest tu Kazimierz Pułaski. Od kilku lat zmienia się na szczęście i polityka historyczna, i kształtowana na jej podstawie świadomość historyczna Polaków.

Siłą rzeczy ma to największe przełożenie na historię najnowszą, bo to ona głównie kształtowała i nadal kształtuje tożsamość kilku ostatnich pokoleń. Niemądrze byłoby jednak zapomnieć o Pułaskim – walczył o zbyt ważne dla Polaków wartości, które – jak pokazuje amerykański fragment jego życia – są po prostu wartościami uniwersalnymi.

Adam Chmielecki, „Kazimierz Pułaski – generał uniwersalnych wartości”, za: „Czas na SKOK” nr 47/2009 (maj 2009 r.)

http://pulaski.web.zhr.pl/o-3-kdw/patron/